środa, 16 lipca 2008
Bynajmniej jestem w dobrym humorze:-)
Bynajmniej. Słowo po którego niewłaściwym użyciu rozpoznać można pseudointelektualistę, pseudo mądrego człowieka, tudzież skrywającą się pod farbą blondynkę.
Za każdym razem kiedy słyszę "bynajmniej musimy tam iść" lub "bynajmniej masz rację" (oczywiście w znaczeniu twierdzącym) chce parsknąć śmiechem. No i często to robię. Bywa jednak, że milczę. Bo mówią tak osoby, które równie często uważam za inteligentne, albo zwyczajnie nie chce ich peszyć i wyczekuję w jakiej jeszcze, błędnej, konfiguracji są w stanie użyć słowa "bynajmniej".
Tak śmieję się. Robię sobie przysłowiowe jaja, często też zwyczajnie nabijam się wraz z rozumnymi znajomymi. Kim jestem, że mam do tego prawo?
Ano... Jan Stojke. Miło mi. I prawo mam, takie zwyczajne. Z ludzkiej głupoty śmiać się wypada toteż śmieję się często z własnej. Głupota stosowana może być umyślnie lub bezmyślnie, przy czym z reguły oba typy da się rozpoznać. Ja świadomie używam obu.
Z czego bynajmniej (hihihi) to wynika? Powody są dwa: głupota, niewiedza. Oba przypadki uleczalne. W obu trzeba jednak zdiagnozować przypadłość samemu, tj. głupek wreszcie musi zrozumieć, że jest głupkiem, a dyletant że jest dyletantem. W pierwszym wypadku leczenie trwa dłużej, w drugim wystarczy zajrzeć do słownika, a śmichy-chichy natychmiast znikną.
Zobaczmy zatem co sjp ma ciekawego do zaoferowania:
bynajmniej I «partykuła wzmacniająca przeczenie zawarte w wypowiedzi, np. Nie twierdzę bynajmniej, że jest to jedyne rozwiązanie.»
bynajmniej II «wykrzyknik będący przeczącą odpowiedzią na pytanie, np. Czy to wszystko? – Bynajmniej.»
Bynajmniej proste. Nieprawdaż?:-)
ps Wiem. Wiem! No wiem!~Obiecałem, że będę pisał więcej i nic z tego nie wyszło. Tym razem wiec nie obiecuję.
wtorek, 1 lipca 2008
Prawdziwa sztuka
Kłamią. Pieprzeni artyści. Amatorzy i profesjonaliści, przy czym Ci drudzy nawet bardzie, bo potrafią kłamać lepiej.
Ja dopiero zaczynam. Nie, nie kłamać (to potrafię całkiem nieźle;-)). Ze sztuką, choć to słowo jeszcze mocno na wyrost. Zaczynam z fotografią o czym wspominałem już niejednokrotnie na starym blogu . Czemu więc piszę o tym po raz kolejny? Ja kłamać nie zamierzam. Korekty w photoshopie również nie wchodzą w grę. Raz, że nie umiem, a dwa, że to też oszustwo. A życie nie jest doskonałe. Nie zawsze jest piękne, czasem trzeba pokazać brzydotę, którą nie zachwycą się odbiorcy.
Precz jednak z kolejnymi zdjęciami robaczków, bo te toczą swoje własne gówna. Precz ze zdjęciami ptaszków (które to zdjęcia wygrywają raz po raz cotygodniowe konkursy na foto.recenzja.pl). Precz, precz, precz. Życie jest niesprawiedliwe, chore, dobijające, złe, okrutne i... piękne. Kto nie umie tego zrozumieć i docenić - żyje w smutnym kłamstwie.
Etykiety:
artyści,
fotografia,
kłamstwo,
photography,
photoshop,
sztuka,
zdjęcia
niedziela, 22 czerwca 2008
Raz raz raz

Nie znoszę. Nie znoszę pieprzyć się ze wszelkimi konfiguracjami, szczególnie jeśli mam już coś podobnego gdzie indziej. Trudno jednak. Trzeba się będzie jednak pomęczyć chwilę, mimo że za oknem słońce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)